Wspomnienie o ks. Biskupie

W dniu dzisiejszym, w wieku niespełna 60 lat zmarł, Biskup Tadeusz Szurman - zwierzchnik Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce.

Tę notatkę można było przeczytać dnia 30 stycznia 2014 roku na stronie internetowej luteranie.pl. Dalszy tekst tzw. nekrolog, przedstawiał nam drogę życia zmarłego. Na pewno wielu z Was czytało go i nie chcę powtarzać tych informacji...

 

 

 

Śmierć księdza Szurmana poruszyła mnie, gdyż zniknął z tego świata ktoś, kto miał duży wpływ na moją religijność, wiarę, ale także na to co robiłam i robię w naszym Kościele. W dniu Jego śmierci zaczęłam przypominać sobie tamte, odległe już chwile, które zetknęły nas na swojej drodze. Myślę, że wielu z  Was pamięta, że ksiądz Tadeusz miał mikołowsko-tysko-orzeski epizod w swoim życiu. Został skierowany na praktykę do Mikołowa, by wspomóc w pracy, chorego już, ks.Jana Karpeckiego. (Parafia w Tychach nie miała jeszcze wtedy statusu prawnego, ani kościoła. Wierni uczęszczali na nabożeństwa do Mikołowa. Był jednak w Tychach punkt katechetyczny, gdzie nauczano religii).

Chciałabym przypomnieć tamte chwile, gdyż dla wielu, dzisiaj dorosłych i dojrzałych, był  to czas ważny i istotny. Przytoczę fragment wspomnień, które ukazały się w gazetce wydanej z okazji XX- lecia SPOTKAŃ MŁODZIEŻOWYCH.

"Był rok 1978, chyba luty, grupa młodych ludzi z parafii Mikołowskiej i Tychów na czele z Ewą  Stalmach wtedy jeszcze Fenger, zebrała się, by rozpocząć w parafii działalność młodzieżową.  Wspaniale się złożyło, bo okazało się, że do pracy w naszej parafii został oddelegowany, wtedy jeszcze student CHAT-u, ks. Tadeusz Szurman. Na tym, jeszcze nieformalnym zebraniu ustalono, że spotykać będziemy się w soboty. Zdecydowano też, że spotkania skupiać będą młodzież z dwóch parafii: orzeskiej i mikołowsko-tyskiej. I tak to się zaczęło. Ze spotkania na spotkanie  było nas  coraz więcej, ale przybywało też nam  zapału, chęci i entuzjazmu.

Jakiż to wielkim wydarzeniem był nasz występ w kościele. Grupa chyba 30 osób zaśpiewała pieśń ze śpiewnika " Chwalmy Pana" z towarzyszeniem jednej gitary. Myślę, że przeżyciem dla parafian był nie tyle nasz śpiew, bo nie był on aż tak piękny, ale to, że ksiądz (chodzi tu oczywiście o praktykanta) biegał od ołtarza na chór i z powrotem, by zaakompaniować młodzieży.

Dla nas ks. Tadeusz Szurman był wielkim autorytetem, niewiele starszy od nas, grał na gitarze, potrafił pokierować naszą grupą, która jak każda grupa młodzieży nie należała do najłatwiejszych. Stał się naszym prawdziwym duszpasterzem. Uczył nas czytać Pismo Święte i odkrywać  jego wartość, uczył nas modlić się, uczył śpiewać pieśni na chwałę Bożą. Umiał do nas dotrzeć, zaprzyjaźnić się z nami. Po prostu zdobył nasze zaufanie."

Także księdzu Tadeuszowi tamten okres wrył się głęboko w pamięć. Tak pisał w liście do wyżej wymienionej gazetki.

"Ucieszyła mnie wiadomość o przygotowaniach do szczególnego spotkania pt: "20 lat minęło". Przypomniało mi to bowiem szczególny okres w moim życiu, okres trwający zaledwie 8 miesięcy, który jednak z perspektywy czasu nazywam czasem "pierwszej  miłości" w służbie Kościoła, czasem szczególnego działania Bożego Ducha. To był wspaniały czas, ale cóż nie może młodość! Miałem wtedy wiele zajęć - odprawiałem nabożeństwa, w trzech punktach katechetycznych uczyłem religii, przygotowywałem nauczających szkółek niedzielnych, pisałem pracę magisterską. Przede wszystkim jednak utożsamiałem się ze wspaniałą, stale wzrastają grupą młodzieżową, która dopiero co powstała. Ileż wtedy rodziło się inicjatyw - wspólne wycieczki, grupy śpiewacze, sport. Dzisiaj Bogu dziękuję za tę wspaniałą "praktykę" w Mikołowie. Cieszę się, że wielu moich przyjaciół z tamtej grupy dzisiaj jest bardzo aktywnych w swoich parafiach, widocznych w Kościele, a ich dzieci związane są z Chrystusem i Kościołem. Nic przecież piękniejszego dla duszpasterza jak oglądanie "owoców" służby w następnych pokoleniach."

(ks. T. Szurman  maj 1998rok)

Mimo, że tak jak wspominał ksiądz Szurman praktyka trwała tylko 8 miesięcy, jego obecność na trwale wpisała się w historię naszych parafii. Był człowiekiem którego się pamięta, gdyż potrafił poruszyć nasze myśli i uczucia. Wychodząc z kościoła po wysłuchaniu Jego kazań, słowa wypowiedziane z ambony  nie umykały, tylko długo zapadały w naszą pamięć. Uzmysłowiłam sobie, że moja aktywność w Naszym Ewangelickim kościele była sprowokowana właśnie przez księdza Tadeusza. To on namówił mnie do prowadzenia Szkółki Niedzielnej w Mikołowie, a także do  prowadzenia przez 10 lat letnich kolonii diecezjalnych w Warszowicach (Ileż to dzieciaków z Tychów brało w nich udział). Nawet pierwsze wydanie wymyślonego przeze mnie Kalendarza Adwentowego też zaistniało w Naszym Kościele dzięki  Jego  poparciu i aprobacie.

Mimo, że nie był  proboszczem naszych parafii, to często je odwiedzał z okazji różnych uroczystości. Był na wszystkich jubileuszach Spotkań Młodzieżowych,  Brał też udział w wielu tyskich uroczystych nabożeństwach np: Wmurowanie kamienia węgielnego. Poświęcenie  kościoła. Ordynacja księdza Mateusza Łaciaka. To także On, już jako biskup naszej diecezji zmobilizował nas, tyskich parafian do stworzenia mieszkania dla księdza.

6 października ubiegłego roku mieliśmy zaszczyt gościć naszego diecezjalnego biskupa na nabożeństwie z okazji 18 rocznicy Poświęcenia Kościoła. Słuchając kazania nie zdawaliśmy sobie sprawy, że po raz ostatni gościmy go w naszej świątyni. Tego dnia był wyjątkowo pogodny, żywo interesował się planami naszej parafii. Pomyślałam sobie wtedy, że problemy zdrowotne z jakimi się borykał nie pokonają Go i długo będzie z nami. Bóg zadecydował inaczej. Chciał Go mieć już w swoich zastępach.

Wszyscy, którzy lubili Księdza Tadeusza Szurmana, dla których wiele znaczył spotkali się 4 lutego 2014 roku w Katowicach na Nabożeństwie Żałobnym. Było nas tam wielu. Przyszliśmy pożegnać się z Nim, ale też podziękować Bogu za to że postawił Go na naszej drodze życia.

Sylwia Adamus

duszpasterzeewangelikmlodziparafianiesamiosobietransmisjawakacjekancelariawypozyczalnia

Od Redakcji

11. listopada

O  kraju, z którego część mieszkańców wymordowano jeszcze w czasie wojny tylko dlatego, że byli Żydami. Kraju, z którego część mieszkańców deportowano po wojnie tylko dlatego, że byli Niemcami, a dalszą część za to, że za Niemców uznały ich władze.  Wreszcie o kraju, któremu zmieniono granice tak, że poza nimi pozostali Białorusini i Ukraińcy. O tym, o Polskiej historii i o polskich uchodźcach w wywiadzie z profesorem Normanem Daviesem ...

Więcej…