Trzeba było półtora miesiąca ...

... by szóste z kolei, piątkowe spotkanie, mogło się odbyć znowu w parafialnym ogrodzie

 Tegoroczna wiosna nas nie rozpieszcza. Gdy już się wszystkim wydawało, że już będzie tylko cieplej, ładniej, przynajmniej słonecznie - nadeszło niespodziewane załamanie pogody. Niby kwiecień-plecień dopuszcza takie figle - ale konieczność ponownego włączenia ogrzewania (nawet administracje budynków ponownie włączyły), chwilami przenikliwy ziąb nie poprawiał nam humoru.

Dopiero po sześciu tygodniach piątkowe spotkanie mogło się wynieść z salki przy kancelarii, czy z salki na dole - do ogrodu. Było słonecznie, sympatycznie (to ostatnie jak zwykle). Nie odbyły się tradycyjne rozgrywki w Rummicuba, ani nie grano w inne gry planszowe. Byliśmy tak zaskoczeni pogodą i słońcem, że skończyło się na rozmawianiu o wszystkim. Zwłaszcza o zbliżającym się spotkaniu Pań.

BYĆ RAZEM!