Parafia Ewangelicko-Augsburska Apostołów Piotra i Pawła 

 

informacje bieżące

Duchowny zatrzymany przez policję, biskup złożył dymisję

Tak ewangelicy radzą sobie z pedofilami

fot. D. Sadowski/Agencja Gazeta (ze strony @NaTemat)

w portalu naTemat.pl czytamy:

– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że zamykam komuś usta przysięgą milczenia. Nie ma takiej możliwości – mówi rozmówczyni naTemat, diakon Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Halina Radacz. Jej zdaniem do problemów Kościoła Katolickiego może przyczyniać się jego hierarchiczny charakter. Nam opowiada, jak w tak trudnych sytuacjach radzą sobie luteranie i dlaczego u nich duchowny nie jest traktowany jak nadczłowiek.

Powiedziała pani kiedyś w kontekście pedofilii: "inaczej się z tym obchodzimy". Inaczej czyli jak?

Po pierwsze mamy z tym mniejszy problem, ponieważ są to zupełnie jednostkowe przypadki. Po drugie myślę, że de facto brak hierarchii w Kościele i zupełnie inne relacje między duchownymi i biskupami, jak również między parafianami a duchownymi i biskupami, sprawiają, że jeżeli taka sytuacja ma jednak miejsce, to nie ma problemu, żeby biskup został powiadomiony. Nawet bezpośrednio przez ofiarę.

Pamiętam, że kilka ładnych lat temu była taka sytuacja, gdzie nawet nie dzieci, a studentki poskarżyły się biskupowi, że duchowny, jeden z wykładowców, zachowuje się niewłaściwie. Niestosownie wobec nich. Później zresztą okazało się, że nie tylko one miały problem, ale spotkało, to również nieletnie uczennice.

Duchowny został, w ciągu chyba tygodnia, odsunięty od pełnienia wszystkich funkcji kościelnych. Również zgłoszenie tego organom ścigania przez Kościół było czymś oczywistym, ale pokrzywdzone tego nie chciały. Wystarczyło im takie wyciągnięcie konsekwencji. Gdyby jednak zdecydowały się na inny krok, to nie ma dyskusji. Nie ukrywa się tego. Nie ma takiej opcji.

Była też sytuacja bardziej dramatyczna w jednym z północnych kościołów w Niemczech. Duchowny został zatrzymany przez policję, a pani biskup podała się do dymisji, ponieważ stwierdziła, że nie była w stanie jako ktoś, kto odpowiada za całą diecezję, uchronić ofiarę.

Dymisja nie została przyjęta, ale samo jej zachowanie świadczy o zupełnie innym podejściu. Poza tym jeśli duchowny usłyszy wyrok, to jest przestępcą. Proste.

Takie podejście świadczy o poczuciu odpowiedzialności Kościoła za takie zdarzenia?

Jest większa odpowiedzialność. Urząd wiąże się z odpowiedzialnością. I koniec.

zob. więcej: @naTemat.pl