Wspomnienie o śp. ks. Janie Grossie

*

"Dosyć już Panie, weź życie moje...". te słowa usłyszeliśmy z ust ks. Jana Grossa dnia 23 marca 2014 roku w kościele w Mikołowie.  Był to fragment tekstu kazalnego wyznaczonego na 3 Niedzielę Pasyjną, z 1Księgi królewskiej 19,1-8. Są to słowa proroka Eliasza, zmęczonego, zatroskanego, pełnego obaw o swoje życie, ...

 

... ale były to też słowa naszego proboszcza, który schorowany, zmęczony życiem głosił ostatnie kazanie do swych parafian. 

Gdy przy wyjściu z kościoła tradycyjnie żegnał się z każdym, nikt z nas nie pomyślał, że jest to ostatnie pożegnanie . Mimo, że od wielu lat narzekał na chorobę serca, tego dnia wydawało się nam , że jest w pełni sił. Samodzielnie przecież odprawił całe nabożeństwo  ze Spowiedzią i Komunią Świętą. Trudno było nam, we wtorek rano 25 marca uwierzyć , że Pan życia i śmierci zabrał go do siebie. Eliasz, który prosił o śmierć nie został wysłuchany. Bóg miał dla niego jeszcze wiele zadań do wykonania na tej ziemi, jeżeli zaś chodzi o naszego byłego proboszcza, to jego działalność na niwie Naszego kościoła została  tego dnia zakończona.

W tym miejscu może należałoby przedstawić Jego drogę życiową. Ja pozwolę sobie jednak przypomnieć kilka momentów z życia ks. Jana Grossa, które tak silnie i dobitnie związane są z Naszą Tyską Parafią. Gdy w 1978 roku został proboszczem Parafii w Mikołowie, nasza tyska, jeszcze nie istniała. Była oczywiście zupełnie spora gromada ewangelików zamieszkująca nasze miasto. Nie miała ona jednak swego kościoła (Ewangelicka kaplica przy  Tyskich Browarach została nam po wojnie odebrana). Wierni uczęszczali do kościołów w Mikołowie, Katowicach  lub Pszczynie. Marzeniem nowego proboszcza było, by tyscy ewangelicy wielbili Boga w swojej świątyni. Gdy okazało się, że nie jest możliwe odzyskanie dawnej kaplicy podjął się misji stworzenia w Tychach nowej parafii i wybudowania nowego kościoła. Realizacja tych niełatwych planów stała się sensem i motorem jego działalności. Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku nie sprzyjały takim przedsięwzięciom, jednak krok po kroku budowa kościoła stawała się realna. Erygowana została przez władze kościoła  Stacja Kaznodziejska w Tychach, otrzymaliśmy od władz miejskich działkę pod budowę kościoła, ogrodziliśmy plac, postawiliśmy kaplicę-barak i wmurowaliśmy kamień węgielny w końcu wybudowany został kościół . Nie byłoby tego wszystkiego bez wielkiego zaangażowania naszego proboszcza. W tamtych czasach biedy, ogólnego niedostatku potrzeby ludzi były ogromne. Ksiądz Gross był jednym z tych , który kierował pomocą kościołów zachodnich dla naszego kraju.

W jednym z artykułów w lokalnym tygodniku "Echo" pisze w ten sposób:

"Skromnym wkładem do służby była w ostatnich latach naszego kryzysu gospodarczego pomoc medyczna, która za naszym pośrednictwem docierała do tyskich szpitali. Z tej pomocy medycznej korzystali także indywidualni mieszkańcy Tychów, którzy nas o taką pomoc prosili. Czyniliśmy to zupełnie bezinteresownie, bo tak uważamy, że powinna wyglądać nasza służba dla potrzebujących. Niezależnie od wyznawanego, czy nie wyznawanego światopoglądu religijnego, politycznego czy społecznego. (ks.J.Gross)

Myślę, że dzięki takiej postawie  księdza otwarło się wiele drzwi w Tychach i ułatwiło realizowanie wielkich marzeń o kościele w naszym mieście. Patrząc dzisiaj na nasz kościół, zadajemy sobie pytanie, jak w ogóle było możliwe wybudowanie tak potężnej budowli?  Skąd wzięły się na to pieniądze. Znów zacytuję tutaj księdza: "Pytają się nas ludzie: jak sobie poradzicie? Jak podołacie wykonać takie przedsięwzięcie? Nie taimy tego: jesteśmy biedni! Nasza społeczność w Tychach liczy niewiele ponad 600 osób. Wiemy jednak, że w Kościele wielkie rzeczy rodziły się w biedzie i z biedy. Naszym bogactwem są ludzkie serca, serca życzliwe i wzajemne sobie służące. Na takie serca liczymy przy budowie tego jedynego w Tychach kościoła ewangelickiego i ośrodka parafialnego. (Ks. J.Gross "ECHO")

I właśnie o tych życzliwych ludzi nasz proboszcz zabiegał bardzo aktywnie. W parafii szukał tych , którzy dobrą  radą i konkretną pracą  fizyczną wspomogliby budowę kościoła. Za granicami kraju zaś , w bogatszych kościołach szukał ludzi o wielkich sercach , aby sponsorowali prace przy tyskiej świątyni. Udało się. Marzenie zostało zrealizowane. Dnia 25 września 1995 roku dokonano poświęcenia EWANGELICKO-AUGSBURSKIEGO  KOŚCIOŁA APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA W  TYCHACH. Jeszcze przez dziewięć lat pełnił w naszej parafii funkcję proboszcza, by w roku 2005 przejść na emeryturę. Myślę , że parafię w Tychach ksiądz umiłował szczególnie , była  dla  niego  jak gdyby jego drugim dzieckiem. Lubił przebywać tu ze swymi parafianami, z którymi zaprzyjaźnił się w czasie budowy. To właśnie tu, jeszcze w kaplicy, obchodził swoje 25 lecie ordynacji. Lubił przebywać w tyskiej świątyni, przecież tyle energii i zapału poświęcił by nadać jej niepowtarzalny wygląd, dbając o różne detale  i elementy. Będąc już na emeryturze , jeżeli tylko był zdrowy i dysponował czasem chętnie brał udział we wszelkich tyskich uroczystościach. W potrzebie nigdy nie odmawiał księżom zastępstwa. Robił to z wielką ochotą, gdyż mógł spotkać się z swymi bliskimi parafianami. Uczestniczył też w wielu pogrzebach, osobiście towarzysząc w ostatniej drodze  swych dawnych parafian. Ucieszył się niezmiernie gdy niecałe dwa miesiące temu zadzwoniłam do Niego i prosiłam o pozwolenie umieszczenia Jego artykułu, o naszym tyskim krzyżu, w Tyskim Ewangeliku. Zdążyłam mu przesłać naszą gazetkę. Spotykając się w kościele w Mikołowie wyraził radość i zadowolenie z faktu , że ją wydajemy . Bardzo mu się podobała.

W sobotę, 29 marca się w cieszyńskim Kościele Jezusowym odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Jana Grossa. Trumna z ciałem zmarłego została zaś złożona do grobu na miejscowym Cmentarzu Ewangelickim. Rzesze wiernych, księży różnych wyznań, przyjaciół, przyszło by uczestniczyć w tej smutnej uroczystości. Jedni żegnali wielkiego ekumenistę, inni autora wielu publikacji dotyczących ekumenizmu i liturgiki, prezesa Synodu, radcę Konsystorza, członka Kościelnej Komisji Egzaminacyjnej, jednego z twórców  nowego śpiewnika kościelnego, agend i choralnika. My tyszanie z żalem, żegnaliśmy swego wieloletniego proboszcza, bliskiego człowieka, budowniczego naszego kościoła.

Sylwia Adamus

(tekst został przygotowany do wydania 2/7/2014 Tyskiego Ewangelika)

duszpasterzeewangelikmlodziparafianiesamiosobietransmisjawakacjekancelariawypozyczalnia

Od Redakcji

11. listopada

O  kraju, z którego część mieszkańców wymordowano jeszcze w czasie wojny tylko dlatego, że byli Żydami. Kraju, z którego część mieszkańców deportowano po wojnie tylko dlatego, że byli Niemcami, a dalszą część za to, że za Niemców uznały ich władze.  Wreszcie o kraju, któremu zmieniono granice tak, że poza nimi pozostali Białorusini i Ukraińcy. O tym, o Polskiej historii i o polskich uchodźcach w wywiadzie z profesorem Normanem Daviesem ...

Więcej…